Wrocław zawsze miał w sobie coś magnetycznego.
Jeszcze zanim zdążyłam wybrać się tam po raz pierwszy, coś mnie z nim związało. Dzisiaj, po tym jak miałam okazję odwiedzić miasto dwukrotnie, wiem że wróciłabym tam chętnie nawet dziś. To chyba jedno z niewielu miejsc które jest mi dziwnie znajome i w którym mogłabym chyba nawet zamieszkać...
Zanim przejdziemy do części zdjęciowo - opisowej, soundtrackiem dla Wrocławia jakoś stało się Pyro Kings of Leon, więc zachęcam do słuchania. Lepiej się czyta...;)
Subiektywnie, wrocławski rynek prezentuje się znacznie korzystniej od krakowskiego. Kamienice są zadbane, odrestaurowane, niewiele jest remontów (Kraków jest jakimś cudem stale w przebudowie), jest czysto....A biorąc pod uwagę potworny upał w którym przyszło mi i za pierwszym, i za drugim razem zwiedzać Wrocław - pomysł z 'fontannami' na rynku w których można było się schłodzić był genialny. Woda rozpylana w postaci gęstej mgły pomagała jakoś przetrwać horrendalnie wysokie temperatury ;)
Mówiąc o ładnych kamienicach, mam na myśli takie widoki...
Wrocławski rynek jest też mniej zatłoczony wszystkimi ogródkami piwnymi i knajpami - Krakowski, pomimo olbrzymiej powierzchni zmniejsza się niebezpiecznie z roku na rok wchłaniając na swoją płytę coraz więcej krzesełek, stoliczków i parasoli.
Fontannę też mają fajną ;)
Katedry nijak nie dało się wcisnąć w kadr tak, żeby jej nie obciąć jakiejś strategicznej części...jest za to ta którą chciałam zobaczyć też z innej perspektywy (a jednak się nie udało), czyli Mostek Czarownic. A przynajmniej jego niewielki kawałek....
Pomimo niezliczonych uliczek, miasto jest dość łatwe do pobieżnego 'ogarnięcia' przy pomocy mapy, albo nawet i bez...a nawet jeśli już nam się to uda, to pomocni mieszkańcy chętnie dzielą się wiedzą ;)
Ten bardzo znany mostek ze wszystkich zdjęć
Chciałam zobaczyć Halę Targową od środka, ale jakoś tak się stało, że była zamknięta...
Jednego jestem pewna; za dużo - z powodu potwornej pogody - mnie ominęło. Zbyt wielu miejsc nie zdążyłam zobaczyć, żeby jeszcze kiedyś tam nie wrócić.
Zatem wrócę.