Pokazywanie postów oznaczonych etykietą coffee. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą coffee. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 3 sierpnia 2010

Mapa smaków : Cafe Camelot, Kraków

Pierwsza myśl: rozwinąć pojęcie Mapa Smaków. Pomyślałam, że fajnie byłoby napisać o miejscach w których coś jadłam, piłam kawę, mam sprawdzone - tak, żeby ktoś kto może odwiedza mojego bloga kiedyś tam zajrzał i mógł podzielić się ze mną doświadczeniami. Mapę Smaków można zatem uznać za pewien rodzaj cyklu, który będzie się tutaj pojawiał w rozmaitych odstępach czasowych...czasem zaniknie, a w okresach gorących podróży będzie rozwijał się na nowo ;)
Druga myśl: Niewierny Tomasz! Każdy z nas chyba zna ten związek frazeologiczny ;) W Krakowie Tomasz uległ "zzaułkowaniu" i zaszył się gdzieś między Floriańską a św. Jana - na zakręcie. Mieszczą się tam trzy knajpki, a właściwie Cafe Camelot - z akcentem artystycznym w postaci kabaretu Loch Camelot, Cherubino - o którym być może napiszę następnym razem ;) i Dym - knajpa, która niewątpliwie wiedzie prym w rankingu na najbardziej zadymione miejsce w Krakowie. 
Camelot jest lokalem o wyjątkowym wystroju (jeśli zasiądziemy wewnątrz) natomiast stwarza niezwykłe możliwości obserwacyjne - jeśli zdecydujemy się usiąść w ogródku przed lokalem. Zasadniczo Camelot posiada dwa ogródki - do jednego wchodzi się przez bramę lub lokal,  drugi to ten widziany od ul. św. Jana. Ja dzisiaj klapnęłam sobie w tym stwarzającym luksusowe warunki lustracyjne, z widokiem na kino Ars. Dostałam do rąk kartę, której okładkę stanowiło komunijne zdjęcie dwójki dzieci z pieczątką Zakładu Fotograficznego ;) A w środku znalazłam takie właśnie kwiatki jak ta pin-up girl z reklamy Coca-Coli. 
Po kilku godzinach biegania po mieście marzyłam tylko o czymś, co będzie mokre i zimne, i pozwoli mi skutecznie ugasić pragnienie. Zdecydowałam się po prostu na Nestea (cóż za mało poszerzający horyzonty kulinarne wybór) a dostałam takie cudo ;) W szklance znalazłam arbuza, grapefruita, cytrynę i listki mięty. 
Dziś towarzyszyła mi Mama, która zamówiła Cappuccino. Dostała do niego bonus w postaci [znienawidzonego przez Nią notabene] korzennego ciasteczka. Z ciasteczkiem rozprawiłam się ja, kawa ponoć była nie tylko piękna ale i pyszna ;) Nie decydowałyśmy się na nic do jedzenia...głównie z tego powodu, że wcześniej odwiedziłyśmy inne miejsce na naszej Mapie Smaków. O tym następnym razem. Albo jeszcze następnym?
Ogółem...na pewno tu wrócę. Nie tylko ze względu na spokój, którego brak w piwnych ogródkach przy Rynku Głównym. Następnym razem przetestuję jednak nie tylko zimne napoje - wrócę na obiad ;)
Cafe Camelot
ul. Św. Tomasza 17 
31-022 Kraków